piątek, 8 listopada 2013

Nowe życie czs zacząć

WITAM!

Nowe życie czas zacząć06.01.2013rok. Za oknem zima a ja siedzę i się nudzę nie wiem co z sobą robić,jestem zalogowana na fan skanie, i pisze z chłopakami. Nagle przychodzi sms od chłopaka że zaprasza mnie do popisania odpisuje bo miał fajny link. No i się zaczęło najpierw oczywiście krótkie zapoznanie chłopak ma na imię Michał ma 20 i mieszka w Mrocznie,pisaliśmy razem do wpół do jedenastej. I tak to zaczął się mój nowy związek:)

Poniedziałek07.01.2013r 

Wstałam o 7:00rano bo nie lubię długo spać i od razu spojrzałam w telefon czy jest sms od Michała i były aż 2 bo on wstawał wcześnie rano bo jeździł do szkoły do Lubawy zaczęliśmy pisanie. Michał chciał się spotkać w Iławie dopiero w środę ale ja chciałam już w poniedziałek no i on się na to zgodził. Misiek kończył lekcje po 14 ale zwolnił się z ostatniej lekcji i przyjechał autobusem z Lubawy żeby się ze mną spotkać. Spotkaliśmy się o 13:45koło starego urzędu pracy i poszliśmy na spacer,poszliśmy do mojej przyjaciółki. Czas nam zleciał bardzo szybko:)

 MOJE SKARBIE KOCHAM CIĘ 

Środa 09.01.2013r.

Moje skarbie przyjechało do mnie po lekcjach ,poszliśmy do mnie  i został do 19bo tylko do tej mógł zostać gdyż miał ostatni autobus do Lubawy do Internatu. Jak był u nas to zapytał się moich rodziców czy mogę do niego jechać na weekend i w niedziele na pewno będę z powrotem ale rodzice powiedzieli że się zastanowią.
No i mamy czwartek niestety bez Skarba ponieważ nie mógł przyjechać bo miał do późna lekcje.W czwartek wieczorem rodzice moi wyrazili mi zgodę na to żebym pojechała do Mroczna na weekend. Moje skarbie przyjechało po mnie z tatą po lekcjach w piątek.
Weekend spędziłam w Mrocznie z moim skarbem
I tak to mamy 08.11.2013r i jestem z moim skarbem 10 miesięcy chociaż czasem się kłucimy to i tak się kochamy.
 A TERAZ PARE ZDJĘĆ Z NASZEGO ŻYCIA
SPACEREK NIEDZIELNY Z MOIM SKARBEM
Weekend w mrocznie
K



czwartek, 7 listopada 2013

WITAM!

Mam na imię Karolina miałam 18lat kiedy zaszłam w ciąże, dziecko prawidłowo się rozwijało. Termin porodu miałam wyznaczony na 13.08.2012roku ,ale urodziłam 5dni po terminie czyli 18.08.2012roku , przez cesarskie cięcie z powodu zanikania tętna u dziecka. W dniu narodzin ważyła 3640 kg i mierzyła 55cm oraz dostała 10 punktów agpara. To była dziewczynka miała na imię Laura. Na samym początku wszystko było dobrze ,ale nasz koszmar zaczął się na początku listopada ubiegłego roku . Moja córka zaczęła na samym początku lekko pokasływać więc zadzwoniłam do pana Dr. zalecił dawać nurofen w syropie dla dzieci powyżej 3 miesiąca życia ,ale że Laura nie miała jeszcze skończonych 3 miesięcy to doktor kazał podawać jej tylko 2,5 ml ,troszkę jej przeszło ,ale nie na długo najgorsze było dopiero przed nami.
Tego felernego dnia czyli 16 listopada 2012 roku ,poszłam z moją córką na spacer niestety był to nasz "ostatni spacer" , ponieważ kiedy wróciliśmy ze spaceru to z malutką było coraz gorzej ,nie płakała tylko lekko postękiwała ,więc poszłam z nią do szpitala ,gdzie najpierw nie chcieli nas przyjąć ,ale jak zobaczyli stan dziecka to zaraz nas przyjęli od razu. Małą zaczęli badać ,a mnie niestety wyprosili.
Stałam na korytarzu chyba z dobre półtorej godziny i w końcu przyszła pani doktor i kazała mi podpisać papiery na przetoczenie krwi ,bo moja pociecha ma za mało czerwonych krwinek więc podpisałam to i czekałam dalej za pół godziny przyszedł mój były narzeczony i ojciec Laury ,czekaliśmy razem z dobre 10minut ,przyszła pani doktor ,i  powiedziała ,że muszą z naszą córką jechać do Olsztyna do szpitala ,bo tu już jej nie mogą pomóc. Lekarz z ambulansu zadecydował ,że ja nie mogę jechać ,ponieważ mają się zająć ratowaniem dziecka ,a nie matki ,więc pojechał ojciec małej. Więc ja czekałam w Iławie na informacje . Koło 18-tej godziny byli na miejscu w szpitalu w Olsztynie ,o 18:45 stan dziecka był stabilny ,a 19:15 były narzeczony dzwonił do mnie z płaczem ,że Laura nie żyje.

Poniedziałek 19 listopad 2012 rok

Pojechaliśmy do Olsztyna ,odebrać zwłoki małej. Sekcja zwłok ukazała nam ,że córka miała 15% wątroby i jedną nerkę ,oraz serce wielkości dziecka półrocznego ,a także białaczkę.
Załamaliśmy się po tym co usłyszeliśmy , nie mogliśmy w to uwierzyć... ból po stracie dziecka jest przez całe życie nie da się o tym zapomnieć i tego opisać. Nikomu tego nie życzę .


 16.11.2012 r. 19:15 [*]