WITAM!
Mam na imię Karolina miałam 18lat kiedy zaszłam w ciąże, dziecko prawidłowo się rozwijało. Termin porodu miałam wyznaczony na 13.08.2012roku ,ale urodziłam 5dni po terminie czyli 18.08.2012roku , przez cesarskie cięcie z powodu zanikania tętna u dziecka. W dniu narodzin ważyła 3640 kg i mierzyła 55cm oraz dostała 10 punktów agpara. To była dziewczynka miała na imię Laura. Na samym początku wszystko było dobrze ,ale nasz koszmar zaczął się na początku listopada ubiegłego roku . Moja córka zaczęła na samym początku lekko pokasływać więc zadzwoniłam do pana Dr. zalecił dawać nurofen w syropie dla dzieci powyżej 3 miesiąca życia ,ale że Laura nie miała jeszcze skończonych 3 miesięcy to doktor kazał podawać jej tylko 2,5 ml ,troszkę jej przeszło ,ale nie na długo najgorsze było dopiero przed nami.Tego felernego dnia czyli 16 listopada 2012 roku ,poszłam z moją córką na spacer niestety był to nasz "ostatni spacer" , ponieważ kiedy wróciliśmy ze spaceru to z malutką było coraz gorzej ,nie płakała tylko lekko postękiwała ,więc poszłam z nią do szpitala ,gdzie najpierw nie chcieli nas przyjąć ,ale jak zobaczyli stan dziecka to zaraz nas przyjęli od razu. Małą zaczęli badać ,a mnie niestety wyprosili.
Stałam na korytarzu chyba z dobre półtorej godziny i w końcu przyszła pani doktor i kazała mi podpisać papiery na przetoczenie krwi ,bo moja pociecha ma za mało czerwonych krwinek więc podpisałam to i czekałam dalej za pół godziny przyszedł mój były narzeczony i ojciec Laury ,czekaliśmy razem z dobre 10minut ,przyszła pani doktor ,i powiedziała ,że muszą z naszą córką jechać do Olsztyna do szpitala ,bo tu już jej nie mogą pomóc. Lekarz z ambulansu zadecydował ,że ja nie mogę jechać ,ponieważ mają się zająć ratowaniem dziecka ,a nie matki ,więc pojechał ojciec małej. Więc ja czekałam w Iławie na informacje . Koło 18-tej godziny byli na miejscu w szpitalu w Olsztynie ,o 18:45 stan dziecka był stabilny ,a 19:15 były narzeczony dzwonił do mnie z płaczem ,że Laura nie żyje.
Poniedziałek 19 listopad 2012 rok
Pojechaliśmy do Olsztyna ,odebrać zwłoki małej. Sekcja zwłok ukazała nam ,że córka miała 15% wątroby i jedną nerkę ,oraz serce wielkości dziecka półrocznego ,a także białaczkę.Załamaliśmy się po tym co usłyszeliśmy , nie mogliśmy w to uwierzyć... ból po stracie dziecka jest przez całe życie nie da się o tym zapomnieć i tego opisać. Nikomu tego nie życzę .
16.11.2012 r. 19:15 [*]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz